Ten blog jest o WYSPIE. WYSPIE, na której sobie mieszkamy. WYSPIE fascynującej, pięknej i niesamowitej. WYSPIE, na której znajwiska wymykają się jakiejkolwiek wiedzy, nauce i zdrowemu rozsądkowi...

12 maja 2014

Speed kills

Każdy to wie, prawda? Nie zapierdalaj za szybko, bo pęd ci urwie głowę.

Ja przemieszczam się zazwyczaj z buta, zatem wyciągam przeciętną dla piechura i te 4 km do centrum Reading (2,6 mili) robię w 40 minut. To nie jest zabójcza prędkość, przynajmniej tak sądziłam do dzisiaj, bo od dzisiaj już nie. Drogę znam na pamięć, więc zazwyczaj nie patrzę, gdzie idę, tylko se pomykam i dumam. Dzisiaj dzień jak codzień - wyszłam z chałupy, wzięłam rozpęd na krótkich nóżkach i leciałam galopem przez naszą dzielnicę. I nagle sru! Tylko instynkt ninja ostrzegł mnie przed zagrożeniem - zatrzymałam się dosłownie dziesięć centymetrów od tego:
Poprzednim razem pomykałam tą drogą bezproblemowo. Ni stąd, ni zowąd jakiś tutejszy fahofffiec zawiesił tablicę na wysokości mojego czoła - w poprzek chodnika. Sądząc z tego, że zwichrowana, ktoś (zapewne rowerzysta) poczuł na własnej skórze prawdę o tym, że prędkość zabija. Mam nadzieję, że obyło się bez ofiar śmiertelnych...

Dżizaskrajzler...


3 komentarze:

Łukasz Merończyk pisze...

Nigdy się nie jeździ ani nie chodzi na pamięć :)

Daisy pisze...

I tylko dlatego jeszcze raz udało mi się przeżyć ;)

Daisy pisze...

Aaa! Tablica została przeniesiona na inny słup i wyżej. Ciekawe, czy ktoś zginął wcześniej...